Dzisiaj drogi panie Ministrze sprawa jest poważniejsza, bo nawet moja czteroletnia córka wołająca do przelatujących samolotów: "Panie pilocie, dziura w samolocie!" wie, że raczej dziurawymi nie powinno się latać. I trudno też będzie za taką dziurę obwiniać trotyl, bombę termobaryczną etc., gdyż raczej sznurek wybuchu nie wytrzymałby (co innego uszczelki w oknach Tu-154!).
Mimo że sytuacja trudna, jest jedno rozwiązanie. A gdyby powiedzieć, że to eksperyment Podkomisji, która weryfikując wszystkie wersje katastrofy postanowiła na żywo się przekonać, czy poziom debilizmu wśród decydentów umożliwia największe głupoty przy lataniu z VIP? Bo to rzeczywiście wyjaśniłoby Smoleńsk . A Pan wystąpiłby wówczas jako bohater odkrywający prawdę której nikt nie zaprzeczy: że lekceważenie zasad bezpieczeństwa było przyczyną śmierci Prezydenta RP i kilkudziesięciu porządnych ludzi.
PS Zapyta Pan co zrobić z : sztuczną mgłą, helem, trotylem, bombą, nagranym momentem wybuchu, dobijanymi rannymi etc. Nic. Powie Pan, że Pan żartował. I tak nikt Pana (poza mną) nie traktuje poważnie.
