O autorze
Polityk, adwokat i historyk, od maja 2006 do sierpnia 2007 wicepremier i minister edukacji narodowej, w latach 2001–2007 poseł na Sejm IV i V kadencji, były prezes Ligi Polskich Rodzin.
Absolwent Wydziału Historycznego (1989–1994) oraz Wydziału Prawa (1990–1995) Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 1996 rozpoczął aplikację adwokacką w Warszawie, którą ukończył w 2000. Autor książek: „Kontrrewolucja młodych”, „Pod walcem historii”, „Lot orła” i „Możemy wygrać Polskę”. Zanim został posłem prowadził w Warszawie własną kancelarię adwokacką, którą wznowił w 2007 r.
W IV kadencji Sejmu od lipca 2004 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego komisji śledczej badającą tzw. aferę Orlenu. W V kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Prezes Instytutu Myśli Państwowej.
Żona Barbara, troje dzieci: dwie córki i syn. W 2006 r. otrzymał z MON Srebrny medal „za zasługi dla obronności kraju”.
Prezentowane treści pochodzą ze strony Roman Giertych - strona oficjalna

Złodzieje

PiS postanowił wypromować, swoje partyjne pomysły na reformę sądów, z pieniędzy na promocję Polski poza granicami kraju.

Czy partie polityczne mogą na bilbordach przekonywać obywateli i Prezydenta do swoich programów lub pomysłów ustaw? Oczywiście. Od tego partie mają ogromne dotacje budżetowe. Promocja własnego programu przez jedną partię z publicznych pieniędzy jest próbą zaoszczędzenia pieniędzy partyjnych. Czasami rząd może podjąć decyzję o promowaniu programów rządowych, które już stały się obowiązującym prawem.

W tym przypadku nie ma żadnego programu społecznego (takiego np. 500+), o którym należałoby poinformować społeczeństwo, a nadto program PiS w tym zakresie nie stał się prawem, gdyż w wyniku ogromnych protestów społecznych i wet Prezydenta, nie został uchwalony.

Decyzja PiS ma trzy wymiary.

Po pierwsze narusza fundament demokracji w Polsce. Jeżeli jedna partia, korzystając z tego, że jest przy władzy, pobiera wbrew ustawie o partiach politycznych pieniądze na promocję swoich programów, to znaczy, że mamy podważoną równość partii ( a więc i obywateli) w państwie. To początek również zamachu na równość w wyborach, która musi oznaczać równy dostęp do pieniędzy publicznych.

Po drugie: działanie to oznacza przestępstwo popełnione przez osoby odpowiedzialne za te środki publiczne i ich mocodawców. Przestępstwo przywłaszczenia środków publicznych o ogromnych rozmiarach na rzecz podmiotu prywatnego - partii politycznej Prawo i Sprawiedliwość.

Za przestępstwo to, osoby odpowiedzialne, prędzej lub później pójdą siedzieć.
Po trzecie: pieniądze te na podstawie ustawy o odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych oraz ustawy o partiach politycznych będą musiały być zwrócone do budżetu państwa przez PiS.

Nie spodziewałem się, że po niecałych dwóch latach będzie można zupełnie bezpiecznie o osobach, które rządzą publicznymi pieniędzmi za rządu PiS powiedzieć: złodzieje.

Roman Giertych

Wpis oryginalnie ukazał się na: Roman Giertych - strona oficjalna
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...